Negocjacje Zgromadzenia Informy z Tyriusem panem Hylo, przeciągały się w nieskończoność. Obie strony uważały się za ofiary tej wojny, zarzucając odpowiedzialność za jej rozpoczęcie na przeciwników. Stawiano przy tym warunki, na które nikt nie mógłby się zgodzić.
Jesienne walki, a w szczególności dwie wielkie bitwy, wyczerpały obie frakcję. Gdyby nie zima, która okazała się wyjątkowo mroźna w tym roku, klęska Informy mogłaby przerodzić się w upadek całej frakcji.
11 października, kiedy obie armie stanęły naprzeciw siebie stało się jasne, że ten dzień przyniesie wiele rozstrzygnięć. Plany bitewne generała Leek zakładały, aby na początku pozostawić wojska w bazach i punktach zwiadowczych. Miał nadzieję, że uda mu się powstrzymać impet natarcia żołnierzy Hyli, po czym będzie mógł przeprowadzić kontratak.
Zasadniczo w WWP o sile danej armii decydują, po pierwsze jej liczebność, po drugie kondycja.
W nie do końca wyjaśnionych okolicznościach, delegacja Hylo (powracająca z obrad) została zatrzymana na granicy obu frakcji. Przez kilka dni strażnicy graniczni przetrzymywali emisariuszy, czekając na wiadomość ze stolicy. Gdy ta wreszcie dotarła, stało się jasne, że nie uda się powstrzymać konfliktu zbrojnego.